Strona główna » Więcej informacji » Recenzje
Marta Fox, Iza buntowniczka
Obrót o sto osiemdziesiąt stopni.
Marta Fox to jedna z nielicznych autorek tzw. powieści dla dziewcząt, czy ujmując szerzej – literatury młodzieżowej, która nie tabuizuje ani nie demonizuje tematyki ciała. Nie wszystkie jej bohaterki pozostają dziewicami aż do ślubu, czy nawet do magicznej daty zdania matury lub osiągnięcia pełnoletności. Oczywiście, w książkach przeznaczonych dla nastolatków pisarka umieszcza znacznie oszczędniejsze opisy erotyczne, aniżeli w tej części swojej beletrystyki, którą tworzy z myślą o dorosłych czytelnikach.
Przeczytaj całą recenzję - plik PDF:
| Czytelniczka, Weronika Górska pobierz recenzję |
EMPIK poleca! O książce Zuzanny Orlińskiej "Matka Polka"
Wiadomo, hasło "Matka Połka" natychmiast kojarzy się z postacią męczennicy obładowanej zakupami, myślącej głównie o sprzątaniu i wiecznie niezadowolonej. Tym razem nic z tych rzeczy! Czemu " Matka"? - bo jest matką, ma synka, który jest głównym bohaterem książki i razem przeżywają przedziwne przygody. Czemu "Polka"? - bo, nie, tego jednak nie zdradzę.W każdym razie Matka Polka jest postacią absolutnie niezwykłą i bardzo malowniczą. Powiewająca burzą niesfornych loków i chodząca w kolorowych trampkach, lato czy zima. Niczym trudnym nie jest dla niej urządzenie
urodzin syna na prawdziwym statku pirackim. Ma też dziwne znajomości w kręgach zawodowych potworów, na przykład takich pracujących w grach komputerowych. Ona sama i jej rodzina żyje jak gdyby na granicy dwóch światów: naszej zwykłej rzeczywistości i tajemniczych magicznych wymiarów. Czyżby była czarodziejką? Niektóre opowiastki z tej książki są wesołe, inne trochę straszne, a jeszcze inne smutne i zadaje się w nich pytania, które przychodzą do głowy nawet szczęśliwych dzieciom, choćby takie: Czy każdy musi umrzeć? Dlaczego tak się dzieje?" Jest to więc książeczka zabawna
i ciekawa, ale przede wszystkim bardzo mądra- nie prezentuje rozrywki dla samej rozrywki, ma drugie, a nawet trzecie dno, które można odkrywać
przy kolejnych czytaniach. Wróżę jej sukces i wiele wznowień. A prawdziwą ozdobą tych opowiadań są piękne kolorowe ilustracje wykonane przez samą autorkę.
Ewa Białołęcka
Zacznę od tego, że matka Polka wcale nie jest "Matką Polką", czyli kobietą umęczoną życiem i wiecznym poświęcaniem się dla rodziny i wyższych celów. Powiedziałabym raczej, że jest matką nie z tej Ziemi. Fakt, jest też matką Polka, czyli Apolinarego. Nie żadną mamą czy mamusią, bo takie zdrobnienia po prostu do niej nie pasują. Matka Polka jest duża - a dokładniej mówiąc: wysoka, ma rude kręcone włosy, mówi szybko i głośno, no i uwielbia chodzić w trampkach, nawet zimą! Cóż, koledzy Polka podejrzewają, że jego matka jest nieco zwariowana. Ale nikt z tego powodu nie szydzi, bo to byłoby... niebezpieczne. Bo matka Polka jest, hm..., czarodziejką?
Trudno byłoby ją nazwać czarownicą, bo czarownice to raczej istoty złe, złośliwe i czyniące mnóstwo szkód. A matka Polka wykorzystuje swoje nadnaturalne umiejętności do tego, by sprawiać przyjemność albo ratować z opresji, i chodzi tu przede wszystkim o jej syna. Polek zaplątał się w wirtualnym świecie gry komputerowej, marzy o urodzinach zwieńczonych walką z prawdziwymi piratami, spotkał klona swojej mamy, zafascynowanego reklamami telewizyjnymi. Więc matka rusza Polkowi na ratunek. Albo organizuje niesamowitą imprezę urodzinową, podczas której Polek i jego klasowi koledzy toczą walkę z piratami; amunicją są słodycze i warzywa!
Matka Polka nie ma różdżki, jest - jak już zdążyliście się zorientować czytając wcześniejszy opis - bardzo współczesną mamą. Jak to się dzieje, że potrafi wykorzystywać tajemne moce? Tego do końca nie wiemy, ale czy magia da się logicznie wytłumaczyć?:)
To książka z pomysłem, a raczej sześcioma dobrymi pomysłami, bo tyle właśnie jest rozdziałów. Po tej lekturze myślę sobie, że właściwie każda z nas próbuje być czarodziejką dla swojego dziecka - jednocześnie opiekunką, nauczycielką, kumpelką i dobrą wróżką. Matka Polka Czarodziejka? Czemu nie:)
Polecam małym i dużym!
Ewa Skibińska
O książce Ałbeny Grabowskiej-Grzyb pod tytułem „ Julek i Maja w labiryncie”
Książka oparta jest na nienowym pomyśle wciągnięcia ludzi przez komputer. Tutaj jednak spotykamy się z zupełną nowością. Komputer wciąga bohaterów do czegoś działającego jak mózg. Daje nam to wiele okazji do zapoznania się z jego funkcjonowaniem. Pod tym względem książka jest całkowitym unikatem, gdyż, przynajmniej w naszym kraju, nikt nie uczył tak młodych ludzi, z taką szczegółowością na temat tego, co mamy w głowie i co rządzi naszym zachowaniem.
Główni bohaterowie - Julek wraz ze swoją siostrą Mają a później także z ich mamą Kasią trafiają do środka gry komputerowej. Wkrótce okazuje się, że gra oparta jest na zasadach odpowiadających funkcjonowaniu ludzkiego mózgu. Trójka bohaterów by wydostać się z labiryntu w którym się znaleźli zwiedzi wiele struktur naszego mózgu. Spotkają tam ich różne przygody, a przechodząc przez kolejne etapy, będą musieli rozwiązywać różne zadania. Na całe szczęście mama Kasia jest z wykształcenia neurologiem, ponieważ jej wiedza na temat budowy i funkcjonowania ośrodkowego układu nerwowego bardzo przydaje się w przechodzeniu kolejnych etapów gry. Książkę czyta się z zainteresowaniem, zadania, które bohaterowie spotykają na swej drodze są zaskakujące, przy czym czytelnik przyswaja bardzo dużo informacji. Bardzo dobrym uzupełnieniem fabuły są kapsułki na końcu każdego rozdziału, dające informacje o danej strukturze mózgu i tłumaczące, co i dlaczego przytrafiło się bohaterom. Tą część książki uważam za najbardziej wartościową. Zakończenie dość przewidywalne, wykorzystano pewien zabieg, z którym spotkaliśmy się ostatnio w dwóch innych książkach dla dzieci i młodzieży.
źródło: dziecipoznan.pl
O książce Barbary Gawryluk pod tytułem „ Moje Bullerbyn”
Tą książkę przeczytałam w parę dni. Towarzyszyła mi na basenie, w poczekalni i w szkole. Bardzo polubiłam główną bohaterkę Natalię, ale nie mogłam zrozumieć jej złości. Gdybym była na jej miejscu, cieszyłabym się z tego, że będę mogła ugryźć czegoś nowego. Ale to miło, że jakoś ułożyła sobie to wszystko i zrobiła porządek ze swoimi problemami. Książka super. Często zdarza się, że podejmuję decyzję czytać – nie czytać przez to, jak wygląda okładka. Książka „Moje Bullerbyn” ma oprawę bardzo ładną i ilustracje też. Także chylę czoło przed panią Natalią Talarek, która książkę zilustrowała.
W skrócie
Podobała mi się dlatego że…
-
Była leciutka, łatwo się ją czytało.
-
Bardzo podziwiam autorów wszystkich „ukończonych” książek, bo to niełatwe zadanie – mieć pomysł, pomysł wcielić w życie i jeszcze pomysł skończyć (mnie się nigdy nie udało).
-
Ilustracje – bo każdy, kto na podstawie tekstu potrafi stworzyć ilustrację, to taka osoba, którą szanuję (ale chyba pisałam już o ilustracjach).
-
No i to książka, która dotrze do czytelnika, który choćby bardzo nie chciał, musi zapamiętać chociaż trochę z tej lektury.
Nie podobała mi się dlatego że…
1) Książka mogłaby być dłuższa.
2) A bohaterka więcej pisać w motylkowym zeszycie.
Joanna Olech
Recenzja:
ZAGINIONA. W POSZUKIWANIU PRZESZŁOŚCI
Oficyna Akapit wprowadza na rynek wydawniczy nowe nazwisko. SOPHIE McKENZIE to populama brytyjska pisarka dla młodzieży, która pochwalić się może długą listą literackich trofeów. Pierwsza na naszym rynku książka tej autorki to Zaginiona - bestseller sprzedany w Anglii w przeszło trzystu tysiącach egzemplarzy. Bohaterką jest cztemastoletnia Lauren. Adoptowana we wczesnym dzieciństwie. Dziewczynka wydaje się byc pogodzona z tym faktem, ale zagadkowa przeszłość coraz częściej intryguje ją i domaga się wyjaśnień. Któregoś dnia błahy na pozór epizod sprowokuje w jej życiu ogromne zamieszanie. Oto Lauren tkwi nad szkolnym wypracowaniem, w którym ma sportretować siebie samą. Uświadamia sobie, że nic zgoła nie wie o swoich biologicznych rodzicach. W domu jest to temat tabu i dziewczynka dotąd instynktownie unikała zadawania kłopotliwych pytań. Każde nawiązanie do sprawy adopcji wprawia w popłoch jej przybraną matkę. Tym razem jednak Lauren zbiera się na odwagę i zadaje pytanie: ,,- Kim jest moja PRAWDZIWA mama?". Odpowiedzią jest gniew i wykręty. To z kolei sprowokuje Lauren do podjęcia poszukiwań w internecie. Odnajduje pewien trop, który aczkolwiek brzmi nieprawdopodobnie, staje się jej obsesją.
Z pomocą Jama - przyjaciela z sąsiedztwa - dziewczynka aranżuje skomplikowaną intrygę, która ma ją zbliżyć do prawdy. Seans hipnotyczny utwierdza ją w przekonaniu, że jest na dobrej drodze do odkrycia swojej przeszłości. Razem z Jamem podejmują bardzo ryzykowną grę, która zaprowadzi ich na krawędź śmierci. Podjęte w dobrej wierze działania ściągną na całą rodzinę mnóstwo bólu i poważnych problemów, których Lauren w najśmielszych snach nie zdołałaby przewidzieć. Równocześnie dziewczyna gwałtownie dorasta i jej dziecinna, egoistyczna perspektywa zmienia się - zaczyna dostrzegać uczucia innych ludzi.
Jakkolwiek zapłaci za to wygórowaną cenę. Lauren lepiej zrozumie odtąd własne błędy i pochopność sądów. Książka porusza gorący temat, często obecny w głowach dorastających nastolatków - poszukiwanie własnej tożsamości. Odpowiedzi na pytanie: "kim jestem?". Nie trzeba być dzieckiem adoptowanym, żeby mierzyć się z takim dylematem. Okres pokoleniowego buntu, przewartościowania wpajanych nam przez rodziców reguł, prowokuje do pytań na ile jesteśmy autonomiczni,"osobni", a na ile determinują nas wartości bliskie naszym rodzicom. Każdy z nas ma za sobą ten trudny życiowy moment, kiedy niczego nie chce przyjmować na wiarę, kiedy kwestionuje i podważa zasady. w jakich wyrósł. Desperacki skok w dorosłość pociąga za sobą ryzyko zranień i głębokich pokoleniowych konfliktów. Ta książka mówi o dorastaniu "na skróty", niecierpliwości i podejmowaniu nadmiernego ryzyka w imię prawdy, która nigdy nie bywa tak prosta.
Jak to jest w dziecięcych bajkach z happy endem. Książkanapisana jest jak filmowy scenariusz - wydarzenia następują po sobie szybko, a psychologiczny kontekst nakreślony jest szkicowo. Traci na tym wiarygodność fabuły - niektóre epizody wydają się mało prawdopodobne. Zwłaszcza wątek kryminalny bardziej przypomina kreskówkę niż fabułę realistyczną. Nie zmienia to faktu, że czyta się tę powieść z niegasnącym zainteresowaniem, a nastoletnia narratorka jest bardzo przekonywująca w swoim mimowolnym, nieuświadomionym egocentryzmie, tak charakterystycznym dla młodych ludzi na progu dorosłości. Lektura ta, poza tym, że emocjonująca, to jeszcze przemyca do głów czytelników spory kęs wiedzy na temat adopcji, związanych z nią regulacji prawnych i pułapek etycznych. Podobnie jak wydana przed kilkoma laty książka Egzamin dojrzałości Lois Lowry jest to ważny głos na temat nieuchronnego poszukiwania przeszłości przez niegdyś adoptowane dzieci.
Czekamy na kolejne książki Sophie McKenzie zapowiedziane przez Akapit.
twoja księgarnia