strona główna | regulamin | o wydawnictwie | pomoc | szukanie zaawansowane | rejestracja | zaloguj | koszyk
Twój koszyk jest pusty
Wybierz autora:
Szukane słowo:  
Kategorie
Menu
 
O wydawnictwie
Nowości wydawnicze
Recenzje
Wydarzenia
Wywiady
Kontakt
Partnerzy
Do pobrania
Nasze mikro-strony
Wydarzenia HEADING_TITLE

Wywiad z Emilią Kiereś
Rozmowa z Emilią Kiereś – debiutującą pisarką, córką jednej z najbardziej znanych polskich autorek powieści dla młodzieży – Małgorzaty Musierowicz.
— Na początku marca pojawił się Twój książkowy debiut, powieść dla najmłodszych czytelników pt.: Srebrny dzwoneczek. Jak to się stało, że redaktorka i tłumaczka postanowiła nagle zostać pisarką?
— Nie powiedziałabym, że postanowiłam zostać pisarką. Raczej po prostu: postanowiłam napisać książkę. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że nigdy dotąd nie miałam pisania w planach. Aż tu nagle pewnego razu zakiełkował mi w głowie pomysł na opowieść. I tak to się zaczęło. Tak powstał Srebrny dzwoneczek.
— Dlaczego swoją pierwszą książkę adresujesz do dzieci? Nie myślałaś o tym, żeby pisać dla dorosłych czytelników, albo nastolatków? A może: masz takie plany?
— Myślę, że ten fakt ma duży związek z narodzinami mojej córeczki. Co do dalszych planów – staram się ich za dużo nie robić, nie myślę też w sposób: „a może by teraz napisać coś dla dzieci/młodzieży/dorosłych?”. Po prostu: jeśli mam dobry pomysł – zaczynam go realizować.
Poza wszystkim – pisanie traktuję raczej jako świetną przygodę, a nie jako jedyne życiowe zajęcie. Jak dotąd jest to przygoda bardzo ciekawa i inspirująca. Zobaczymy, co będzie dalej.
— Kiedy po raz pierwszy głośno powiedziałaś o swoich planach dotyczących napisania Srebrnego dzwoneczka, mówiłaś, że: „będzie to letnia, wakacyjna opowieść - o dzieciństwie i starości, o czereśniach i srebrnych dzwoneczkach, o zielonkawych szklankach i zegarze, ozdobionym wielką, srebrną kulą ze szkła. Chciałabym, żeby była to książeczka trochę wesoła, trochę smutna, trochę podnosząca na duchu, a trochę melancholijna -  taka, jak każde lato, które zawiera w sobie cząstkę jesieni”. Czy to „chciałabym” zamieniło się w „udało mi się to”?
— Co mogę powiedzieć na pewno, to że wszystkie z wymienionych wyżej rekwizytów znalazły się w mojej książeczce. Jeśli chodzi o resztę – wydaje mi się, że zamiar się powiódł. Ale ocena tego należy nie tylko do mnie, ale też – a może nawet przede wszystkim – do czytelników.
— Nie boisz się, że krytycy w swoich recenzjach będą oceniali Srebrny dzwoneczek na tle książek Twojej mamy? A może nawet będą usiłowali je porównać, sprawdzać, czy starałaś się jej doścignąć i czy Ci się to udało?
— Porównywanie z innymi autorami to ryzyko, na jakie narażony jest każdy twórca. Natomiast jeśli chodzi o porównywanie mnie z mamą – chyba bardzo by mi pochlebiało, gdyby ktoś się tego podjął. Mama pisze jednak przede wszystkim dla czytelników starszych niż ci, do których adresuję Srebrny dzwoneczek, co od razu sytuuje nasze książki na dwu różnych płaszczyznach.
— Od wielu lat współpracujesz ze swoją mamą przy tworzeniu jej książek. Nawet Srebrny dzwoneczek jest owocem Waszego wspólnego wysiłku. Jak wygląda praca w takim rodzinnym duecie? W jaki sposób radzicie sobie z rozwiązywaniem konfliktów, które wynikają z różnicy zdań?
— Współpracuje nam się doskonale, czytamy sobie w myślach i – niech, kto chce, nie wierzy – nie dochodzi między nami do żadnych konfliktów. Dogadujemy się bez problemu, nawet, jeśli mamy na jakiś temat odmienne zdania.
— Jako tłumaczka masz do czynienia ze współczesną literaturą dla młodych czytelników. Jak wygląda Twoje zdanie na jej temat? Czy przyglądając się jej odnosisz wrażenie, że autorzy przestali wymagać od odbiorców swojej twórczości: nie podnoszą im poprzeczki, a wręcz obniżają ją coraz niżej? Czy czasem zadajesz sobie pytanie, gdzie podziały się książki, które zmuszają do refleksji, wyciągania wniosków? A może uważasz, że to właśnie teraz powstają najlepsze bestsellery, warte naszej uwagi – stworzone w sam raz dla współcześnie żyjących dzieci i nastolatków?
— Chyba jest trochę tak, że dzisiejsze tempo i w ogóle model życia w biegu sprawiają, iż powstaje mnóstwo książek, które można przeczytać szybko, łatwo, właściwie bez namysłu – i które potem tak samo szybko, łatwo i bez żalu się zapomina. Rynek zalany jest takimi książkami – dotyczy to również literatury młodzieżowej i dziecięcej. Nie znaczy to jednak, że brakuje pozycji mądrych, wartościowych i pięknych. Jest ich mniej, ale jednak są. Odnoszę nawet wrażenie, że w ostatnim czasie pojawia się coraz więcej świetnych i cudownie zilustrowanych książek dla najmłodszych czytelników. To bardzo krzepiące. No, a poza tym – zawsze jeszcze pozostaje wspaniała, nieprzemijająca klasyka.
Rozmawiała: Aleksandra Byczkowska
piątek, 19 marzec 2010

Stron: «   ... 16  17  18  19  20 ...  »   
Powr�t
Polecamy
Panna i chłopak z vis-a'-vis
Smak miłości
Truskawkowe pola
Kocham cię Danny
Zakochana Tessa
Święte blizny
Czapka Holmesa
Konkurs
Ankieta
Który bohater "Sprężyny" zdobył twoją sympatię?
Łusia
Tygrysek
Ignaś
Naszpan Polonista
Ziutek
Pan Hubert
Gabrysia
Zobacz Wyniki
Newsletter
Jeśli chcesz otrzymywać informacje dotyczące nowości wydawniczych, promocji oraz ważnych wydarzeń podaj swój adres e-mail w poniższym polu formularza.




Strona główna | Napisz do nas | Regulamin | Pomoc | Polityka prywatności | O wydawnictwie

Wydawnictwo Akapit Press Sp. z o.o., ul. Łukowa 18 B, Łódź, wpisane przez Sąd Rejonowy dla Łodzi
Śródmieścia w Łodzi, XX Wydział Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 0000244884, NIP: 729-258-96-40. REGON 100104430, kapitał zakładowy 50000 zł.

Tworzenie stron Łódź